O czym tu debatować ?

„Bezpieczeństwo w Twojej gminie”, taki będzie temat debat społecznych w Żukowie (10.10.2013 r.) i w Kartuzach ( 15.10.2013 r.). Zapraszają: komendant powiatowy policji i pani starościna. Cel debat? Proszę bardzo, cytuję: „zdiagnozowanie potrzeb i oczekiwań społeczeństwa w zakresie poprawy bezpieczeństwa (…) wymiana informacji między policją a mieszkańcami o istniejących zagrożeniach, dzięki czemu będą mogły zostać wypracowane wspólnie metody ich eliminowania”. O tym właśnie będzie można sobie podebatować m.in. z policjantami, strażakami, przewoźnikami i sołtysami. Podobno zaproszono ich aż około stu. Tylko po co?

Cóż się zmieni po tych dwóch debatach (które nie są przecież pierwszymi i zapewne nie będą ostatnimi)? Organizatorzy tradycyjnie odfajkują, że zorganizowano to i to, tu i tam, mieszkańcy trochę się pogorączkują i … tyle. Przesadzam? To proszę podać przykłady pozytywnych zmian, np. w gminie Żukowo, po poprzednich podobnych debatach. Poza tym, po co znowu mamy dyskutować o czymś, o czym wszyscy wiedzą. Przecież mieszkańcy permanentnie zgłaszają zażalenia i wnioski, a ci, będący radnymi, również interpelacje na sesjach Rad Miejskich. Czy kartuscy i żukowscy samorządowcy, po wielu latach przesiadywania na stołkach, nie wiedzą, jakie są potrzeby i oczekiwania społeczeństwa odnośnie poprawy bezpieczeństwa? Czy trzeba organizować kolejną pogaduchę, żeby: „zdiagnozować potrzeby”?

Sam wielokrotnie interweniowałem i pisałem na ten temat w lokalnej prasie. To jest przysłowiowe bicie głową w mur, jeśli chodzi np. o bezpieczeństwo na żukowskich drogach i ulicach. Statystyka wypadków w naszej gminie poraża, przydrożnych krzyży przybywa. Ale czy można się dziwić? Przy ul. Gdyńskiej wybudowano wiele obiektów handlowo-usługowych, ale ani jednego parkingu z prawdziwego zdarzenia. Wciskamy więc swoje samochody, gdzie się da i jak się da. Wyjazd na główną ulicę, spod jakiegokolwiek sklepu, zmusza kierowców do wymuszania, a więc do świadomego narażania bezpieczeństwa swojego i innych. Czy nasi włodarze o tym nie wiedzą i tego nie widzą? Odpowiedź jest oczywiście na tak. Więcej, sami tak jeżdżą i parkują. Wystarczy popatrzyć, co wyprawia burmistrz Żukowa, ruszając, a raczej startując spod Urzędu Miasta swoją czarną RAV-4, przez chodnik oczywiście. Któregoś dnia tak wystartował, że tylko sprawność szczęk hamulcowych w moim samochodzie uratowała mnie przed bolesnym spotkaniem z Vip-em Żukowa number one.

Miejscem dla kierowców kaskaderów jest wyjazd z ryneczku przy górnym rondzie.

wyjazd z ryneczku

Tu się jeździ na trzeciego, na piątego, wzdłuż i wszerz. Po prostu wolna amerykanka. Według zasady, może się uda. Podobnie walczą kierowcy na wyjeździe z Armii Krajowej na Gdyńską, czy z ul. 3 Maja na Gdańską. Takie są fakty. O czym więc tu debatować? Tutaj trzeba podjąć konkretne decyzje i wziąć się za robotę, a nie gadać.  Przecież wszystko widać, jak na dłoni: między Żukowem a Borkowem rosną kolejne osiedla mieszkaniowe, a chodników, jak nie było, tak nie ma. Do Ośrodka Zdrowia, od zarania brakuje ciągów pieszych, a ten dla samochodów jest od płotu do płotu, bardzo wąski. Ulica Pożarna to „pożar”. Zagrożenie życia pieszych jest tam permanentne. Widok matek uprawiających slalom z dziecięcymi wózkami, między jeżdżącymi również slalomem samochodami, budzi grozę. Czy wzrusza ona żukowskich włodarzy? Oba ronda to kolejne zarzewia niebezpieczeństw. Na górnym tragedii już doświadczyliśmy, na dolnym jest to kwestią czasu. Chodnik ma tam zaledwie kilkadziesiąt centymetrów szerokości. Oddzielające go dekoracyjne słupki z łańcuchami są systematycznie niszczone przez TIR-y.

chodnik przy rondzie

Paradoksalnie, to niezwykle niebezpieczne miejsce dla pieszych znajduje się pod oknami magistratu. Jak widać, nic się tam nie zmienia, poza częstą wymianą zrywanych przez samochody łańcuchów. Przepraszam, jedno się zmieniło. Właśnie ustawiono tam niedawno gablotkę informacyjną OKiS-u, zwiększając tym samym zagrożenie dla pieszych, którzy przed nią przystaną.

To tylko kilka przykładów z Żukowa, a przecież podobnie jest w innych miejscowościach naszej gminy. O braku ścieżek rowerowych nie chce mi się już nawet wspominać. Gmina Żukowo, powiat kartuski  są na szarym końcu w realizacji takich inwestycji w porównaniu z innymi regionami kraju. Byłem, widziałem, porównałem i komentuję. Służę naszym samorządowcom zdjęciami. Są pouczające.

Augustów ścieżka

Ścieżka rowerowa w Augustowie

Mrzeżyno ściezka

Między Mrzeżynem, a Rewalem

Połczyn Zdrój ścieżka

W Połczynie Zdroju

Powtórzę zatem, po co nam kolejne debaty.  Ich skutek będzie taki sam jak np. debat dotyczących Strategii Rozwoju gminy Żukowo, czyli żaden. U nas nawet monitoring jest nieskuteczny. Kamer w miasteczku mamy (jakby powiedział Bohdan Smoleń) ho, ho, ho albo i więcej (kolejne przybyły w tzw. parku), a niszczycieli wiat przystankowych nie można zatrzymać. Co w takiej niemożności dozorców żukowskiego bezpieczeństwa zaproponowała pani radna? Zlikwidowanie wiat. Tak rozumując, proponuję wprowadzić na terenie gminy Żukowo zakaz poruszania się pojazdami samochodowymi. Na pewno będzie bezpieczniej. Owocnych obrad.

Piotr Cackowski


Dodaj komentarz