„A to Polska właśnie”

Pogarda dla państwa polskiego i jego obywateli, łamanie prawa i Konstytucji, tak można by najkrócej skomentować upublicznione przez redakcję „Wprost” wypowiedzi osób pełniących ważne funkcje w Polsce.

Podobno zarejestrowano na urządzeniach podsłuchowych kilkaset godzin różnych rozmów polityków i nie tylko, wśród nich konstytucyjnych funkcjonariuszy naszego kraju, którzy, jak się okazało, są ponad Konstytucją. Porażające jest to, co mówią i jak – bez skrupułów, pokory, najmniejszego zażenowania. „A to Polska właśnie”.

Bartłomiej Sienkiewicz – minister spraw wewnętrznych obśmiewa dokonania swojego rządu: „ Jest kupa rzeczy, które ludzi wk…ją, szkodzą im, są absurdalne, bo to państwo jest źle skonfigurowane. Polskie Inwestycje Rozwojowe S.A. (…) ich po prostu nie ma. Ch…, dupa i kamieni kupa (…) Państwo polskie istnieje jedynie teoretycznie”.

Marek Belka – szef NBP mówi o możliwości sfinansowania deficytu budżetowego państwa. W zamian oczekuje dymisji ministra finansów Jacka Rostowskiego. Jego polszczyzna jest nie mniej kwiecista. Były premier stwierdza np.: „Mam naprawdę długiego ch…a”. Takie słowotwórstwo można by „rozgrzeszyć”, nazywając je, za prof. Bralczykiem, partykułą wzmacniającą. Ale żarty na bok.

Nowak

Sławomir Nowak, były minister transportu spod szyldu PO, żali się Andrzejowi Parafianowiczowi (wiceprezesowi zarządu PGNiG), że ma być skontrolowana firma jego żony: „Chcą ją trzepać. Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moim rachunkiem”. Dalej pan minister przytacza słowa małżonki: „Wsadzą mnie do więzienia k…wa”. W innym miejscu powraca do kampanii prezydenckiej (wybory 2005 r.): „Prof. Religa miał poprzeć Tuska w zamian za spłacenie jego długów”.

Sikorski bis

Radosław Sikorski – minister spraw zagranicznych krytykuje stosunki polsko-amerykańskie: „Polityka premiera i MON jest błędem (…) Polsko-amerykański sojusz jest nic nie warty, jest szkodliwy”. Ponadto nasz pierwszy dyplomata doradza: „Kaczyński się przyspawał do Macierewicza, trzeba ich obu pociągnąć na dno” i ocenia nasz naród: „Mamy płytką dumę, niską samoocenę, taką murzyńskość”.  „A to Polska właśnie”.

Przypominam tylko kilka wypowiedzi kilku osób. Zapowiadane są kolejne, kolejne i kolejne publikacje podsłuchiwanych rozmów. Kogo z kim? O czym? Pożyjemy, usłyszymy i zobaczymy. Jakie będą skutki dawkowania tych sensacji? Trudno dziś przewidzieć. Opinie partyjne różnią się, dziennikarskie również. Towarzyszą im spekulacje, teorie spiskowe i manipulacje. Przeciwko sobie stanęli minister sprawiedliwości Marek Biernacki i prokurator generalny Andrzej Seremet. Ten pierwszy bardzo źle ocenił wejście ABW i prokuratorów do redakcji „Wprost”, ten drugi, zdumiony krytyką ministra sprawiedliwości, odpowiedział, że wszystko było w porządku, prokuratorzy działali zgodnie prawem. Tak więc mamy otwarty konflikt rządu z prokuraturą, co źle wróży rozwojowi afery podsłuchowej. „A to Polska właśnie”.

Żenujące są wypowiedzi polityków i dziennikarzy, którzy próbują odwrócić uwagę od istoty problemu, skupiając się przede wszystkim na poszukiwaniu autora nagrań, a nie wyciąganiu wniosków z treści podsłuchanych rozmów. Np. Jacek Czarnecki z Radia ZET stwierdził w „Loży prasowej” TVN: „Pierwszorzędną sprawą jest, kto nagrywał, a to co zostało nagrane, jest drugorzędne”. Myślę, że panu Jackowi pomyliły się „rzędy”. Sedno tej afery podsłuchowej tkwi bowiem w tym, co plotą nagrani, a nie w tym, kto przykleił pluskwę.

Loża

W tej samej „loży” dziennikarz „Gazety Wyborczej” Seweryn Blumsztajn odpędza od czci i wiary siedzącą przy nim  Agnieszkę Burzyńską z „Wprost”, stwierdzając, że treść podsłuchów nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Tymczasem, dwa dni wcześniej, premier Donald Tusk zaapelował właśnie o opublikowanie wszystkich nagrań. Seweryn Blumsztajn nazywa skandalem publikowanie takich nagrań, zapominając jednocześnie, że jego szef, redaktor naczelny „GW” Adam Michnik, nagrał Lwa Rywina. Jak się tamta afera zakończyła, przypominać nie muszę. Czyli, jak my nagrywamy jest ok., jak robią to inni, ok. już nie jest. „A to Polska właśnie”.

Kuriozalne jest ignorowanie afery podsłuchowej „uzasadnieniami”: „O co tyle szumu (…) przecież to były prywatne rozmowy (…) panowie wypowiadali się nieoficjalne, nie podejmowali żadnych decyzji”, itd., itp.. Jednak z treści nagranych rozmów wynika, iż były one nieprzypadkowe, zaaranżowane, a ich uczestnicy stawiali się w restauracji „Sowa i przyjaciele” z konkretnymi oczekiwaniami i zadaniami do wykonania. To były robocze spotkania, m.in. ministrów i bankowców (na których omawiano ważne dla Polski problemy finansowe, gospodarcze i polityczne), a nie prywatne pogaduchy  o pupie Maryny, u cioci na imieninach, jak to niektórzy próbują zbagatelizować (np. poseł PO Adam Szejnfeld). Dlatego cała ta afera jest dramatem dla naszego państwa. Szokuje i kompromituje nas na arenie międzynarodowej, o czym informują i co komentują największe światowe media. W kraju nad Wisłą uprawia się państwową politykę „w knajpie”. Dosadnie i prześmiewczo wypowiedział się na ten temat Lech Wałęsa: „Panowie na pewno byli po kilku kielichach, na trzeźwo nie powiedzieliby takich rzeczy”. „A to Polska właśnie”.

Co jeszcze trzeba powiedzieć, w jakim miejscu, w jakim stanie i jakim językiem, żeby „bohaterowie” trwającej afery podsłuchowej zrozumieli, co czynią.

Nagrane rozmowy jaskrawo dowodzą różnicę, dużą różnicę, między oficjalnymi poglądami polityków i innych ważnych osób w państwie, prezentowanymi na patriotycznych uroczystościach, podczas wielkich gali w teatrach i filharmoniach, a tymi, głoszonymi z dala od publiczności, mikrofonów i telewizyjnych kamer, w zaciszu restauracyjnej salki dla VIP-ów, przy smakowitym jadle i napitkach. Które z wynurzeń pana prezesa Marka Belki czy ministrów Bartłomieja Sienkiewicza i Radosława Sikorskiego można uznać za bardziej szczere? „A to Polska właśnie”.

Piotr Cackowski

 

P.S. Stanisław Wyspiański „Wesele”.

 

         „Domek mały, chata skąpa:

         Polska, swoi, własne łzy,

         własne trwogi, zbrodnie, sny,

         własne brudy, podłość, kłam;

         znam, zanadto dobrze znam” (…)

         „Mąć tę narodową kadź,

         serce truj, głowę trać!” (…)

         „A ot, co z nas pozostało:

         lalki, szopka, podłe maski,

         farbowany fałsz, obrazki” (…)

A to Polska właśnie”

            


Dodaj komentarz