Burmistrz zaprasza … za 50 zł

Na stronie internetowej żukowskiego Urzędu Gminy pan burmistrz Jerzy Żurawicz zaprasza nas na koncert zespołu „Mazowsze” będący, cytuję: „zwieńczeniem obchodów 25-lecia nadania praw miejskich”. Jednocześnie żukowski włodarz informuje, że bilety można kupić w Ośrodku Kultury i Sportu za 25 i 50 zł.

Mazowsze 2

Jak powiedziała w Telewizji „Wybrzeże” pani dyrektor OKiS-u Wiesława Toczyńska: „Sama gmina nie jest w stanie pokryć kosztów organizacji, więc ta impreza będzie biletowana (…) One (bilety) nie są aż tak drogie”. Dla kogo nie są drogie dla tego nie są, szanowna pani dyrektor. Poza tym, zdumiewa fakt, że UG i OKiS, lekką rączką, wydają tysiące złotych na występki „artystów” disco polo, a skąpią pieniędzy, kiedy do maleńkiego Żukowa przyjeżdża wielkie „Mazowsze”, słynny od dziesięcioleci ambasador polskiej kultury na świecie.

Zaproszenie pana burmistrza i wypowiedź pani dyrektor komentują się same. Dlatego zamiast pointy dotyczącej szczodrości włodarza Żukowa chciałbym zapytać, czy mieszkańcy naszej gminy – podatnicy, dzięki którym do gminnej kasy wpływają rocznie miliony złotych nie powinni mieć na taką imprezę wolnego wstępu, zwłaszcza że jest ona organizowana z okazji 25-lecia miasta. Chyba „nas” na to stać zważywszy, że roczny budżet OKiS-u przekracza 2 mln zł, a gminy 100 milionów. Skoro dziesiątki i setki tysięcy naszych złotówek wydawane są m.in. na nie zrealizowane projekty, na huczne i bardzo kosztowne obchody 800-lecia Żukowa, którego nie było, na imprezki dla swoich typu „Sucovia”, na utrzymywanie prywatnej willi nazwanej siedzibą OKiS-u, czy na różnego rodzaju wyżerki, jak chociażby bankiet w pałacu, z którego wyrzuca się sołtysa, to chyba należy nam się taki koncert nieodpłatnie? Tym bardziej, że, jak łatwo obliczyć, wpływy ze sprzedaży biletów nie będą jakąś horrendalną kwotą, której nie można by było zapłacić z gminnego budżetu.

I jeszcze jedno, wiadomo, iż część kosztów imprezy (poza darowiznami sponsorów i dochodem z biletów) pokryje się z kasy magistratu. Wychodzi więc na to, że np. żukowianin zapłaci za koncert dwa razy, po raz pierwszy uiszczając podatki i po raz drugi kupując bilet.

A tak na marginesie, za 50 zł to ja wolę obejrzeć „Mazowsze” np. w naturalnej scenerii sopockiej Opery Leśnej, wdychając świeże powietrze, a nie siedząc na boisku hali sportowej, w której unoszą się … zapachy spod pachy.

Piotr Cackowski

Fot. mazowsze.waw.pl (R. Mościcki)


Dodaj komentarz