Kurski hit czy kit?

„Pamiętajcie, nie wszyscy Kurscy są do kitu”, wykrzykiwał Jarosław po nominacji brata Jacka na zawiadowcę publicznej telewizji. Czyli on – zastępca pryncypała „Gazety Wyborczej” jest git, a jego braciszek … wręcz przeciwnie. Czy ktoś to kupił, ten kolejny kit? Trzeba wspiąć się na Himalaje hipokryzji, żeby siedząc na stołku wicenaczelnego GW – papierowego publikatora o jednoznacznie określonych sympatiach PO-litycznych, wciskać ludziom taki kit.

Uzasadnię krótko. Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik kojarzy się (pozytywnie z postkomunistycznego punktu widzenia) m.in. z gen. Wojciechem Jaruzelskim, Jerzym Urbanem, Okrągłym Stołem i Magdalenką, w której popijał koniaczek – więcej, wznosił toast z gen. Czesławem Kiszczakiem. Jarosław Kurski jest zastępcą Adama Michnika … od lat. Czyli jednak nie jest git. Jest kit.
Tym bardziej, że jak napisał Grzegorz Wierzchołowski (GP z 16.12.2015 r.), trzech dziennikarzy „Gazety Wyborczej” – Michał Kokot, Paweł Wroński i Roman Imielski – zostało blogerami niemieckiego tygodnika „Die Zeit”. W redakcyjnym wstępie do blogów, napisanym przez Niemców, czytamy: „Krok po kroku nowy rząd buduje prawicowo-nacjonalistyczne państwo (…) ludzie kultury w Polsce muszą obecnie podporządkowywać się ograniczeniom”. Ponadto dziennikarze GW obawiają się, iż Polskę może spotkać gorszy los niż Węgry pod rządami Orbana. Dodają, że rząd w Warszawie ogranicza prawa mniejszości i prawa obywatelskie oraz czyni społecznie akceptowalnymi ksenofobię i eurofobię. Takimi pomówieniami „polscy” dziennikarze GW plują w ojczyźniane gniazdo.

A braciszek Jacek Kurski? To kit hit. Minister Kultury prof. Piotr Gliński ocenił go tak: „Jest doskonałą osobą na funkcję prezesa TVP (…) ma wielkie doświadczenie medialne”. Skąd tyle lukru w kicie pana profesora? Przecież Jacek Kurski zaledwie trzy lata pracował w telewizji, dodajmy lat temu 22, a wcześniej, jako młodzieniaszek, przez krótki czas pisywał do biuletynów i tygodnika „Solidarność” (przełom lat 80-tych i 90-tych ub. wieku). Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek pełnił w mediach funkcję prezesa, redaktora naczelnego czy chociażby kierownika redakcji. W latach 1994-1998 prowadził własną działalność gospodarczą (agencję reklamową). Tak można scharakteryzować „wielkie doświadczenie medialne” nowego prezesa TVP.

Kurski 1

Co zatem zadecydowało o powołaniu Jacka Kurskiego na zarządcę największego medium w Polsce? On sam odpowiedział rozbrajająco: „Telewizja zawsze była moją miłością”. No i mamy uzasadnienie. Ale żarty na bok. Prawdziwy argument jest oczywiście oczywisty … polityczny. Pan Jacek rozpromieniony nominacją osobiście to potwierdził: „Pamiętają mnie państwo jako ostrego, wyrazistego, twardego polityka”. Trudno zaprzeczyć. Koń jaki jest, każdy widzi.

Również kojarzę Jacka Kurskiego bardziej z polityką (żeby nie powiedzieć z polityczną zadymą), niż z dziennikarstwem. Dlaczego? Porozumienie Centrum, Ruch Odbudowy Polski, Zjednoczone Chrześcijaństwo Narodowe, Liga Polskich Rodzin, Solidarna Polska oraz dwukrotnie Prawo i Sprawiedliwość. Tyle razy Jacek Kurski zmieniał polityczną miłość. Kilkakrotnie był wykluczany z różnych partii. Parę razy poległ w zalotach do Sejmu. Kandydując na prezydenta Gdańska, zakochał się w tym urzędzie bez wzajemności. Nie wszedł nawet do drugiej tury wyborów. Innym razem, za manipulowanie listą kandydatów w wyborach, musiał się rozwieść z ZChN-em. Zdradzał również tych, dzięki którym zostawał posłem i europosłem.

Ostatnio był na aucie. Zapowiadał pożegnanie z polityką. I co? I znowu kit. Tonący w politycznych odmętach Jacek Kurski chwycił się brzytwy, nawrzucał kitu i po raz kolejny wypłynął na powierzchnię. Ciemny lud to kupił. Mimo że Prawo i Sprawiedliwość przestało kochać politycznego bulteriera, z hukiem wyrzucając go ze swojego ugrupowania, Jacek Kurski postanowił wrócić do łask dwukrotnie zdradzonej wybranki. Efekt? W czasie ostatnich kampanii wyborczych (prezydenckiej i parlamentarnej) było żenująco i upokarzająco. Bulterier zamienił się w miniaturowego ratlerka pinczerka z podwiniętym ogonkiem i nie bacząc na ironiczne, lekceważące komentarze dawnych partyjnych koleżanek i kolegów, wazelinował PiS-owi oraz jego prezesowi. Wychwalał i popierał mówiąc, iż wie, że PiS go nie chce, że prezes ma prawo źle o nim mówić, ale mimo to on uważa, iż Prawo i Sprawiedliwość jest the best, że trzeba je popierać w wyborach. I … udało się. Wilk syty, owca cała. Jacek Kurski powrócił z niebytu na piedestał. Sfinalizowała się jego „wielka miłość do telewizji”. Czy z wzajemnością? Oczywiście natychmiast padły deklaracje, że od tej chwili TVP będzie pluralistyczna, niezależna, prawdziwa, uczciwa, bezpartyjna, narodowa, itd., itp. Pożyjemy, zobaczymy – czego doświadczymy. TVP Kurski hit, czy … Kurski kit?

Piotr Cackowski

P.S.

Jeżeli szukasz psa, który mechanicznie będzie wykonywał Twoje polecenia, będzie posłuszny w 100%, niestety ta rasa nie jest dla Ciebie. Bulterier to pies o bardzo silnej psychice i charakterze, jest ogromną indywidualnością. Bulterier każdy niekonsekwentny ruch, odpuszczenie odwróci przeciwko Wam w najmniej oczekiwanym momencie.

bulterier

 

 

Ratlerek (pinczer) to pies o żywym temperamencie, pewny siebie i inteligentny. Jego właściciel powinien pamiętać o obowiązku ciągłego szkolenia pinczera. Choć to mały piesek, potrzebuje sporo miejsca, aby móc dać upust swojej wewnętrznej energii.

ratler


Dodaj komentarz