Kolorowo w gminie Żukowo

Rozpoczęły się eliminacje przed finałową grą w „Samorządowych Igrzyskach 2014”. Nadszedł czas dla nawiedzonych przepowiadaczy naszej świetlanej przyszłości, dla przedwyborczych happeningów, festynów i kiełbasiano-piwnych pikników, na których tradycyjnie najlepiej będą się bawili ich organizatorzy i bohaterowie – kandydaci.

Przez najbliższych kilka tygodni będziemy namolnie przekonywani (szklanymi wizjami i naiwnymi sloganami), dlaczego i na kogo mamy głosować.

Żur i Trep obiecują

Najczęściej takie wartości jak szczerość, moralność, prawdomówność czy godność trzeba sobie w tym czasie między bajki włożyć. Wyborczy gracze myślą przede wszystkim o tym, kto i które weźmie łupy, czy będzie można rządzić samodzielnie, czy w koalicji. Usiąść na stołku, utrzymać wpływy i zabetonowane układy to cel nadrzędny. Jak zawsze dominować będą osobiste interesy oraz skorumpowanych z kandydatami grup i grupeczek, a nie rozwój gminy i dobro jej mieszkańców.

Na łamach „Tygodnika Trójmiasto” zapytałem wyrafinowanego gracza, Jacka Kurskiego, czy wierzy w uczciwość polityczną. Odpowiedział krótko: „Polityka rządzi się regułami amoralnymi i bezwzględnymi”.

Starajmy się przede wszystkim dostrzegać ludzi i ich codzienne problemy. Wybierając burmistrza, radnych, odsuńmy się od politycznej degrengolady, przywołajmy ludzkie wartości, umiejętności, wiedzę, kwalifikacje, bo w Polsce można objąć najwyższe urzędy, nie mając do tego żadnych kwalifikacji i z dnia na dzień stać się politykiem, powiedziałem kiedyś w obecności prof. Adama Gwiazdy, politologa z Uniwersytetu Gdańskiego. – Niestety z przykrością zgadzam się z tym poglądem. W naszym kraju każdy może pretendować do roli przywódcy jakiejś cząstki nas – Polaków, stwierdził pan profesor, a zapytany o uczciwość polityczną dodał: – Tak jak nie wierzę w etykę biznesu, tak nie wierzę w uczciwość polityczną”.

Wypowiedzi moich rozmówców znajdują jaskrawe odzwierciedlenie na naszym, lokalnym, gminnym podwórku wyborczym. W żukowskiej zaściankowości i prowincjonalizmie – intrygi, hipokryzja, wazeliniarstwo, brutalność, podstępność, kumoterstwo, wulgarność, pycha, cynizm czy bojaźń są aż nadto widoczne i odczuwalne.

Przykład pierwszy z brzegu. Najpierw do prokuratury trafia doniesienie na sołtysa tylko dlatego, że na blogu „Moje Żukowo”, nie boi się prawdziwie komentować gminnej rzeczywistości. Później jest on upokarzany „wyproszeniem” z bankietu, zorganizowanego z okazji 25-lecia miasta. A teraz, przed wyborczym finałem, pan burmistrz podchodzi do sołtysa po sesji RM i go łechce – obiecuje znaleźć sponsora dla jego syna sportowca. Żenada.

„Tu wszyscy się boją”, te słowa słyszałem w UG wielokrotnie. „W urzędzie boją się nawet publicznie ze mną rozmawiać, taki tam teraz terror”, napisał do naszej redakcji jeden z radnych. Wiele innych podobnych faktów mogę potwierdzić z własnego, urzędniczego doświadczenia.

Niedawno pan burmistrz pytany przez reporterkę „TV Wybrzeże”, powiedział: „Widzę, że Żukowo przez ostatnie cztery lata zmieniło swój wizerunek bardzo mocno. Kto przejeżdża przez Żukowo, mówi, że jest kolorowe, ukwiecone i przyjazne. Żeby nie te korki to byłoby cudownie”. Tak się rozckliwił nad swoimi „osiągnięciami” pan Jerzy Żurawicz.

Żukowo 08.2014r. 026

Kolorowe i przyjazne Żukowo (miejsce wypoczynku w „parku pana burmistrza”)

Czy mieszkańcy są również zachwyceni dokonaniami swojego pryncypała? Kolorowo to jest w Żukowie od naćpanych bez ładu i składu reklam. Ukwiecone są dwa ronda i placyk przed magistratem, a już np. na głównej ul. Gdyńskiej jest raczej … betonowo, a całe Żukowo to … przejazdowo. Miasteczko jest permanentnie zakorkowane we wszystkich kierunkach. Motoryzacyjna masakra. No i właśnie: „Żeby nie te korki byłoby cudownie” wyżalił się nasz włodarz. Tylko do kogo te pretensje ? Co Pan etatowy samorządowiec uczynił przez ponad 20 lat zarządzania i współzarządzania gminą, żeby Żukowo było odkorkowane?

Kolejny przedwyborczy kabareton, inspirujący zawodowych kabareciarzy potrwa do połowy listopada. Wkrótce na drzewach, słupach, płotach, elewacjach budynków, w sklepach, klatkach schodowych, pod nogami przechodniów, pojawią się tony propagandowej bibuły z naiwnymi hasłami, pustymi słowami i bardzo podobnymi programami wyborczymi, których autorzy omamiać nas będą nowymi inwestycjami oświatowymi, drogowymi i zapewniać, że dzięki nim łatwiej będzie nam się uczyć, mieszkać, leczyć, wypoczywać, pracować, słowem radośniej, bezpieczniej i dostatniej żyć. Co z tych obietnic wyniknie? Warto się nad tym pytaniem zastanowić, zgłaszając kandydatów i wybierając ich na burmistrza czy radnych.  

Piotr Cackowski

Collage nadesłany

 

 

 


Dodaj komentarz